Dane wyjazdu:
Dystans: 62.70 km
Teren: ~ 0.00 km
Czas: 01:49 h
Średnia: 34.51 km/h
Max prędkość: 76.80 km/h
HR max: - (
-%)
HR avg:173 (
84%)
Temperatura:
30.0 °C
Kalorie:
1800 kcal
Rower:
Kross Vission
Przyszedł czas na jeden z najważniejszych dla mnie wyścigów w tym roku - mój pierwszy wyścig szosowy (w tamtym roku też startowałem, ale na trekingu i peleton puściłem już na samym początku, także... się nie liczy :p). Szkoda, że jest tak wcześnie, bo w drugiej połowie sezonu pewnie noga będzie mocniejsza.
Dojechałem do Łosia na rowerze (około 15 km od Gorlic) około godziny 9. Do startu miałem jeszcze godzinę. Zapisywać się już nie musiałem, bo numerek miałem (19), więc były tylko pogadanki ze znajomymi, ładowanie się węglowodanami w postaci makaronu, rozgrzewka, itd. Grupetto Gorlice reprezentowała liczna grupa -
9 kolarzy.
Piętnaście minut przed startem naładowałem się żelkiem i po rozgrzewce prowadzonej przez
Wojtka ustawiliśmy się na starcie. Oczywiście znowu nam się nie udało stanąć na początku.
Wybiła 10, i startujemy! Na początek start honorowy za policją, jakieś 3-4 km. Tam się trochę przepchałem do przodu peletonu. Niesamowicie się jedzie w peletonie, praktycznie zero wysiłku, prędkość zawrotna. Koniec rundy honorowej, ostry zakręt w lewo i za chwilę pierwszy podjazd. W tamtym roku już ta górka dała mi w kość, teraz ku mojej radości mocno dawałem pod górę, dużo dał też pociąg peletonu. Dalej wypłaszczenie i ci co w miarę szybko wyjechali znów zbili się w jedną dużą grupę. Cała droga wzdłuż Klimkówki była w miarę spokojna, nie było żadnych skoków, peleton mocno ciągnął, praktycznie cały czas jechałem na blacie. Miejscami przesuwałem się na czoło peletonu, koło siebie ciągle widziałem kogoś z Grupetta, czy to Damiana, czy Mateusza Woźniaka. Przed Uściem dopchał się do mnie i
Wojtek. Patrzę na licznik, a tam średnia
37 km/h. Dalej szybki zjazd i wjeżdżamy do miasta. Na rondzie ładnie przemknąłem lewą stroną, tak jak 3/4 zawodników i jedziemy dalej. Za Uściem oczywiście dziury, ale nie było tak źle jak się spodziewałem. Później skręt w prawo w stronę kolejnego podjazdu. Tam znowu dogonił mnie
Wojtek, ale na podjeździe ktoś mu się chyba wepchał. Zaraz po pokonaniu przełęczy nastąpił zjazd. Szybki i niebezpieczny, ale trzymałem się za gościem na wypasionym rowerze Pinarello (który z przerwami, towarzyszył mi już do końca wyścigu).
Po zjeździe do Hańczowej peleton był spory kawałek przed nami. Na szczęście za chwilę dojechał do mnie Damian i kilku innych kolarzy i zaczęliśmy gonić. Najpierw na zmianach, nawet ja dałem jedną (cały czas ok.
55 km/h). Jak tylko zszedłem ze zmiany, patrzę a tu za mną pociąg chyba z 10 osób. Zanim dojechałem na koniec, Damian już puścił swoją zmianę. Kawałek dalej zaczęliśmy doganiać peleton. Utrzymywaliśmy się parędziesiąt metrów za nim, ale jakoś nie mogliśmy ich dojść. W końcu jak zobaczyłem, że ktoś odskoczył od grupy to zrobiłem to samo, za mną Damian i tak szybko dogoniliśmy peleton.
Dalej szybkim tempem do Uścia. Na podjeździe trochę grupa się rozciągnęła, ale na szczęście na górze udało mi się złapać. Znów po hopkach wzdłuż Klimkówki, później zjazd do Łosia, chwilą po płaskim i zaczynamy najcięższy podjazd na trasie, liczący około
5 km długości i
200 m przewyższenia. I niestety to był mój koniec jazdy w peletonie. Jeszcze w Łosiu, na początku podjazdu odpadłem i zostałem całkiem z tyłu. Jakoś wymęczyłem podjazd na najlżejszym przełożeniu, pod koniec na dwójce z tyłu. Cały czas miałem przed sobą gościa na Pinarello. Po zjeździe do Leszczyn był spory kawałek przede mną. Zacząłem go gonić, powoli się do niego zbliżałem. W pewnym momencie zaczął mnie przeganiać gość z MayDay'a, od razu siadłem mu na kole i przegoniliśmy Pinarella. Zaraz zaczął się kolejny podjazd, też dosyć długi - nie przepadam za nim. Tam MayDay odpadł, Pinarello pojechał mocno do przodu. Ja ciągnąłem równo swoim tempem. Później zjazd do Uścia. Nie rozpędzałem się jakoś bardzo, nawet 80 nie było, ale pewnie wielu osobom stuknęło tam 90.
Po zjeździe patrzę, a tu dojeżdża do mnie
Wojtek. Zbieramy się we czterech, z czego później jeden odjeżdża, jeden odpada. Za podjazdem wyciągam trzeciego już, tego dnia, żelka, którego częściowo za chwilę zwróciłem na spodenki. Dalej, ostatni już raz wzdłuż Klimkówki, doganiamy Pinarello. Dołącza do nas jeszcze jeden gość i we czwórkę jedziemy do mety.
W Łosiu z
Wojtkiem przygotowujemy się psychicznie do finiszu.
Wojtek się uparł, że nie będzie się ścigał, tylko mnie rozprowadzi. Ale Pinarello mi podsiadł miejsce na kole
Wojtka. Wojtek i tak zaczął rozprowadzać, ale jakoś tak wolniej niż zwykle na treningach. W pewnym momencie zjechał na bok i zostaliśmy we dwóch z Pinarellem. I jedziemy, jedziemy, sprint... ale kurcze, jakoś tak strasznie powoli to idzie. Co dziwne i głupie, przed samą metą jeszcze zrzuciłem łańcuch z najmniejszej zębatki z tyłu na siódemkę. I na takim przełożeniu, z marną prędkością
lekko ponad 50 km/h wyjechałem zza gościa i wygrałem z nim na finiszu o około pół koła :D
W ten oto sposób zakończyłem moje ściganie na II Klasyku Beskidzkim. Po wyścigu makaron, inne jedzenie, picie, znów jedzenie i picie. Pogoda na wyścigu się udała. Burza przyszła dopiero na dekorację zwycięzców.
Ogólnie rzecz biorąc, jestem zadowolony z tego, że tak długo udało mi się utrzymać w peletonie. Prawdę mówiąc spodziewałem się trochę lepszego wyniku, przynajmniej w kategorii młodzieżowej.
Wynik:
czas - ok. 1:49
strata do 1. - 7:52 min
kat. OPEN - 57/131 (w tym 10 DNFów i 1 dyskwalifikacja)
kat. A (do 30 lat)
- 34/54kat. młodzieżowa (do 21 lat)
- 10/20Wyniki Grupettowiczów w kat. OPEN:
46.Damian Chłanda
48.Rafał Sawczyn
57.Arkadiusz Gubała
59.Wociech Gubała
83.Sebastian Berger
86.Marcin Przetacznik
88.Krzysztof Staniszewski
105.Mikołaj Dykman
DNF. Mateusz Woźniak (dobrze mu szło, był z przodu, ale niestety złapał kapcia)
Trasa identyczna jak w tamtym roku:
Tero czas na zdjęcia! Było sporo ludzi z aparatami, więc znalazłem się na kilku fotkach.

II KB - podjazd w Bielance
© arekjg

II KB - końcówka podjazdu w Bielance
© arekjg

II KB - już za chwilę zjazd
© arekjg

II KB - zakręt po zjeździe do Leszczyn
© arekjg
I na koniec najfajniejsze zdjęcie. Zawsze chciałem mieć podobne :) - z finiszu (i z gościem na Pinarello)

Finisz na II Klasyku Beskidzkim
© arekjg
kilka galerii ze zdjęciami:
pierwsza,
druga,
trzecia,
czwarta,
piąta,
szósta oraz
link do artykułu na HaloGorlice.pl również ze zdjęciami
EDIT (6.05.2012):
Znalazłem jeszcze taką fotkę:

II KB - zjazd z Kiczorki
© arekjg
RELACJA WIDEŁOHRmax (pewnie jakiś błąd) = 226
FAT: 1,9 g